Konkursy i emocje

Ciekawe, dlaczego tak mało podobna jestem do moich rodziców pod względem emocjonalnym, a tak bardzo, jeśli chodzi o wygląd. Kiedy ktoś, kto znał moją mamę lub tatkę przed laty zazwyczaj oniemieje, gdy widzi mnie z nimi, gdyż do złudzenia przypominam mamę z twarzy, a tatę z karnacji.

Z kolei jeżeli chodzi o mój charakter, to wszyscy w rodzinie śmieją się, że mógłby mnie przysposobić sąsiad zza ściany, gdyż do złudzenia przypominam właśnie jego. Mama jest osobą raczej powściągliwą w okazywaniu swoich uczuć, dość smutną, taki typ melancholijny. Tatuś z kolei jest ekstrawertykiem o głosie tak donośnym, jakby wygrał jakieś konkursy  i dostał głośniki. Oboje są pamiętliwi, konsekwentni i bardzo sztywno trzymają się swoich zasad. Mam czasem wrażenie, że dostali tę swoją silną wolę w nagrodę za ciężkie życie. Ja zachowuję się natomiast, jakbym nigdy nie została skrzywdzona, nikt nie nacisnął mi na odcisk, czy też nie powiedział mi złego słowa.

Nie mam w zwyczaju chować uraz czy złości do nikogo. Nie żeby to  była jakaś moja zasługa – taką mam naturę i tyle. Cieszę się z tego, co mam, zamiast rozpaczać nad tym, czego akurat w życiowym konkursie smsowym nie otrzymałam. Taka promocja od losu – dostrzeganie pozytywów. Jak jestem chora na gardło, to się cieszę, że nogi zdrowe, a jak mi się złamie paznokieć, to stwierdzam pogodnie, że pozostałych dziewięć mam całych.

Dodaj komentarz